poniedziałek, 23 lipca 2012

2yearsOf1D

Boże jaka ja jestem podekscytowana,to już 2 lata odkąd naszych chłopców złączyli w jeden zespół,tak wiem wy wiecie,że to rocznica i wy też jesteście tak samo podekscytowane jak ja,ale no musiałam się tym z wami podzielić. Minęły dwa lata a oni osiągnęli tak wiele,jestem z nich dumna,rozpiera mnie radośc,boże no po prostu chciałabym byc teraz przy nich i każdego przytulic,wyściskac i powiedziec jaka to ja jestem z nich dumna ;D


One Band    One Dream   One Direction


One Direction- wspaniała cudowna przyjaźń 5 chłopaków, 5 wspaniałych talentów, Video Diary, wygłupy które nas przez 2 lata rozśmieszały i dalej rozśmieszają, miliony fanów i te emocje które przeżywaliśmy razem z chłopakami, wspieraliśmy ich i to doceniali, przecudowne piosenki, wielkie massive thank you One Direction. Mimo sławy dalej są tymi wspaniałymi chłopakami którzy przyszli do x-factor i przeżywali niesamowite emocje.




A teraz tak z innej paczki oglądałyście TCA ( Teen Choice Awards) ja tak i po prostu to co się tam działo...jednym słowem bosko. Mimo iż nie jestem fanka Seleny i Justina to i tak jestem z nich dumna tak jak ze wszystkich. Ach dobra ja was nie przynudzam już no to pa pa :D

poniedziałek, 16 lipca 2012

Rozdział 48 cz.2

Siedziałyśmy z Lily w tej łazience i ją przytulałyśmy,próbowała się uspokoić ale coś kiepsko jej to wychodziło.Po chwili jednak się od nas odkleiła,wytarła łzy i wstała,przejrzała się w lustrze,poprawiła włosy i makijaż i spojrzała na nas smutnym wzrokiem.
-Nie powiem mu tego...
-Co?! Lily musisz to przecież jego dziecko.-powiedziałam a Melody przytaknęła
-Ale....ja się boje...nie moge...-powiedziała drżącym głosem
-Lily spokojnie nie płacz, on się ucieszy uwierz mi.-powiedziała Melody głaskając przyjaciółkę po włosach
-A co jeśli się nie ucieszy? Zrozumcie ja się boje jego reakcji.
-Lily prędzej czy póxniej i tak będziesz musiała mu powiedziec,bo co jeśli dowie się od kogoś innego?-powiedziałam a przyjaciółka się na mnie spojrzała
-Pójdziecie ze mną?
-No pewnie,że tak.-powiedziałam równo z Melody
Lily otarła łzy i razem wyszłyśmy z łazienki a potem z pokoju.Szłyśmy wolno,niby mówiłyśmy że Zayn się ucieszy,ale i tak miałam co do tego wątpliwości,po minie Melody też mogłam wywnioskowac,że też się boi reakcji Zayna.Gdy zbliżyłyśmy się do schodów,Lily złapała nas za ręce,zeszłyśmy,zbliżałyśmy się do salonu.Poczułam jak uścisk się zwiększa,aż po chwili ręka mnie bolała,ale co tam nie to jest teraz ważne.Chłopcy gdy nas zobaczyli od razu się uciszyli,zobaczyłam też że pośród nich jest też Cortni i Julie.Spojrzałam na nie porozumiewawczo co znaczyło ,,Przyjdźcie tutaj i pocieszajcie Lily''. Szybko wstały z miejsca i podbiegły do nas a potem przytuliły Lily,Lily szepnęła im coś na ucho,pewnie to o ciąży.One jedynie się uśmiechnęły,pewnie też się obawiały reakcji Zayna.
-Lily coś się stało?-spytał Zayn z troska w głosie
Ona nic mu nie odpowiedziała,tylko złapała mnie za rękę i poszła na środek salonu tak że stała teraz przed chłopcami.
-Oliwia co tu się dzieje?-spytał zdezorientowany Harry
Też nic nie odpowiedziałam tylko spojrzałam na Lily i powiedziałam do niej cicho,ale na tyle głośno,aby wszyscy usłyszeli.
-Lily,dasz rade im powiedziec?-przytaknęła głową na tak,wzięła głeboki oddech i powoli wypuściła powietrze po czym spojrzała się na Zayna i w końcu wydusiła z siebie te słowa które bała się wypowiedziec przed Zaynem.
-Jestem w ciąży?
-Co?!-powiedzieli równocześnie Harry,Niall,Liam,Louis, Zayn nic nie powiedział siedził cicho i bez jakichkolwiek emocji wpatrywał się w Lily
-To wspaniała wiadomośc.-krzyknął uradowany Harry
-Będę wujkiem!-wrzasnął Louis
-Ja chce byc chrzestnym!-krzyknął Liam
-Nie ja chce byc!-krzyknał Niall
-A nie bo ja będę!-tym razem krzyknął Louis
-Jak to będzie dziewczyna to Darcy.-krzyknął uradowany Loczek
-Zayn?-powiedziała cicho Lily
Wszyscy raptem ucichli i spojrzeli się na Zayna,ten dalej się nie odzywał.
-Zayn powiedz coś.-powiedziała drżącym głosem Lily
Nie doczekaliśmy się odpowiedzi,Zayn wstał i wyszedł na taras nic nie mówiąc.Lily rozpłakała się,przytuliłam ją mocno a po chwili przybiegły dziewczyny i też ją tuliły do siebie.Każdemu odebrało mowy,nikt się nie spodziewał,ze Zayn mógłby się tak zachować.Spojrzałam na ogród,siedział na huśtawce i palił.Wydostałam się z uścisku i powędrowałam do ogrodu,po drodze jednak zatrzymał mnie Harry.
-Póżniej z nim porozmawiasz.
-Nie Harry,ja musze teraz  z nim pogadac,koniecznie.
Weszłam do ogrodu i przysiadłam się do Zayna,na początku siedziałam cicho myślac,że to on się pierwszy odezwie myliłam się.
-Co ci kurwa odbiło?-powiedziałam spokojnym głosem,ale w środku gotowało się od złości.
Wstał z huśtawki,zrobiłam to samo,odwrócil się do mnie przodem i spojrzał mi w oczy poczym powiedział:
-Niech usunie ciążę.
-Pojebało Cię!!-wrzasnęłam tak,że pewnie w domu mnie usłyszeli.Ja pierdziele nie mogłam uwierzyc w to co on powiedział.Jak on mógł to powiedzieć,no jak?!
-Dziecko zrujnuje mi tylko kariere.-powiedział spokojnym głosem
-Ja pierdole Zayn co ty w ogóle wygadujesz?! Mówiłeś że ją kochasz i jest ważniejsza niż jakaś tam kariera!
-Ma usunąc tą ciążę.-powiedział podwyższając ton
Nie wytrzymałam,z całej siły walnęłam go w twarz,miał szczęście,że nie z pięści tylko z otwartej dłoni.Głowa odleciała mu na bok.
-Co z ciebie za mężczyzna hę? Najwyraźniej jesteś jeszcze dzieckiem. Tak idź jeszcze do mamusi i poskarż się,że dzieczyna cie uderzyła bo zrobiłeś jej przyjaciółce dziecko! Wiesz Zayn Ogarnij się!! Myślałam,że jesteś w porządku,myliłam się.Jak zmienisz zdanie to wtedy pogadamy,bo ja nie mam zamiaru miec nic z tobą wspólnego.-powiedziałam i nabuzowana weszłam do domu,wszyscy patrzeli na mnie z zaciekawieniem i z żalem,pewnie słyszeli całą rozmowe.Usiadłam obok Lily i przytuliłam ją do siebie z całych sił.Zauważyłam,że Melody wyciąga komórke.
-Co robisz?-spytałam
-Dzwonie do taty,żeby przełożyć spotkanie...
-Nie! Idź.-powiedziała Lily
-Ale...
-Nie ma żadnego,ale ja sobie poradze mam jeszcze Cortni,Oliwie i Julie...
-I nas.-powiedzieli chórem chłopcy.
-Ale na pewno?
-Tak Melody, Nie widziałam się dawno z ojcem idź.
-Okey,w takim razie ide się szykowac.-powiedziała i poszła na górę
-Co powiedział Zayn?-spytała drżącym głosem Lily
-Emm...Lily to nie jest dobra wiadomośc,ale narazie nie moge ci powiedziec.-powiedziałam niepewnie spoglądając na brunetke
-Spoko,spodziewałam się u niego takiej reakcji...
-Lily..on pewnie się przestraszył,niedługo zmieni zdanie i będzie cie przepraszał uwierz mi.-powiedział łagodnie Liam i lekko się uśmiechnął
-Mam nadzieje...

    Melody
Co za dupek z tego Zayna,jak mógł się tak zachowac.Boże teraz to po prostu chciałabym mu przywalic z całej siły,ale po co jak to i tak nic nie da.Oliwia z nim gadała i mam nadzieje,że to coś pomogło.Kurde nie chce opuszczac teraz Lily,no ale sama powiedziała że mam isc na te spotkanie z ojcem,a nie chce się z nią teraz kłócic,jeszcze tego by brakowało.No to tak,to ma byc spotkanie rodzinne więc powinnam ubrac się na luźe ale i też elegancko.Dobra coś się wymyśli.Wparowałam do mojej gardroby i ogladałam wszystkie rzeczy jakie w niej miałam.No cóż w końcu bo długich poszukiwaniach znalazłam to czego chciałam a mianowicie tą oto sukienke
Te oto szpilki KLIK i tą torebke KLIK . Jak wróce będę musiała uporzadkowac tą garderobe bo to co teraz tutaj widze,no normalnie masakra,nie mówicie że to ja zrobiłam taki syf.No dobra mniejsza z tym,poszłam do łazienki się odświeżyc,później zrobiłam sobie makijaż pasujący do ubioru,rozczesałam swoje długie blond włosy i zostawiłam je rozpuszczone.Założyłam wybrany strój dotego jeszcze pare srebrnych bransoletek i już jestem gotowa.Powiem wam,że naprawde wyglądałam cudownie.Tak wiem jestem bardzo skromna.Zeszłam na dół i pokierowałam się do salonu.Wszystkie oczy przeniosły się  na mnie.
-Wow.-wydusili z siebie wszyscy
-Jak ty pięknie wyglądasz.-powiedział Niall szeroko się uśmiechając
-Dziękuje. Mam prośbę,mógłby mnie ktoś zwieźc,bo to trochę daleko.
-Pewnie,ja cie zawioze.-zgłosił się odrazu Niall
Niall poszedł na górę się tylko przebrac i wyszliśmy z domu.Podałam mu adres gdzie mieszka teraz obecnie mój ojciec i ruszyliśmy.Przez całą drogę się denerwowałam.Niall musiał to zauważyc,bo położył swoją rękę na mojej którą trzymałam na nodze. Spojrzałam na niego,a on na mnie uśmiechnął się i powiedział:
-Będzie dobrze.
-Mam taką nadzieje.-powiedziałam
-A co jeśli mnie nie polubią?-spytałam
-Na pewno cię polubią.Jesteś za wspaniała,aby cię nie polubili.
-Naprawdę tak sądzisz?
-Oczywiście,że tak.-uśmiechnał się promiennie
-Niall?
-Tak?
-Pójdziesz tam ze mną?
-Ale...
-Proszę cię,ja sama chyba nie dam rady.
-Dobrze,pójdę z tobą.
-Dziękuje.
-Zawsze do usług.
Do końca drogi nie odzywaliśmy się do siebie,ale ta cisza nam nie ciążyła.Bardzo denerwowałam się tym spotkaniem,ale Niall ze mną pójdzie więc nie mam się czym martwic.Taki przyjaciel do skarb,no właśnie przyjaciel....chciałabym aby był dla mnie kimś znacznie ważniejszym,tylko nie wiem co on do mnie czuje.Nie chce wyjśc na kretynke,pocałuje go i co jeśli mnie odepchnie i powie że chciałby abyśmy byli tylko przyjaciółmi? Nie przeżyłabym tego,do tego nasze stosunki by się pogorszyły,bo Niall wiedziałby że coś do niego czuje,nie mógłby mnie wtedy przytulic,czy nawet pocałowac w czoło jak to zawsze robił....eh,o czym ja myśle,przecież ja go nawet jeszcze nie pocałowałam a już myśle o najgorszym.Teraz powinnam się zamartwiac tym czy mnie polubi nowa rodzina taty.No właśnie i znowu te myśli,czemu ja nie moge myślec pozytywnie tylko zawsze wyobrażam sobie te najgorsze rzeczy.Dobra Melody weź się w garśc,to już niedaleko,wszystko będzie dobrze,a co jeśli nie.Jej i znowu zaczynam,najlepiej było by chyba gdybym się czymś zajęła.Spojrzałam na Nialla i się chytrze uśmiechnęłam,jeszcze nie wiedziałam co chce zrobic,no ale mniejsza z tym,niech Niall trochę pogłówkuje,ciekawe co wymyśli.
-Czemu sie tak na mnie patrzysz?-spytał Horan posyłając mi uśmiech numer 1
-Nic...tak sobie.-i dalej gapiłam się w niego z tym uśmiechem
-Weź,bo się aż ciebie boje.
-Oj tam oj tam.
-Dojeżdżamy już.
-Oj już? A ja chciałam cię jeszcze pomęczyc tym chytrym uśmiechem
-Asz ty niedobra.-zaśmiał się-jak można tak męczyc biednego Horana który tak wiele dla ciebie robi.
-Oj no przepraszam.-powiedziałam i pocałowałam go w policzek
-Takie przeprosiny to jak najbardziej mi się podobają.-uśmiechnął się szeroko.
W tym samym czasie podjechaliśmy pod nawet sporawy dom,który naprawdę był piękny.
Wyszłam z samochodu i stanęłam jak wryta,po prostu byłam tak zdenerwowana że nie mogłam ruszyc się z miejsca.Horan do mnie podszedł i mocno mnie do siebie przytulił co pomogło i zapmniałam o zdenerwowaniu,ogólnie zapomiałam o całym świecie.Chciałam aby ta chwila trwała wiecznie,on bym tak cholernie dla mnie ważny,szkoda że o tym nie wie...Niall odsunął mnie od siebie i spojrzał mi w oczy,jego niebieskie oczy wprost mnie zahipnotyzowały.
-Melody...może to nie jest odpowiedni moment,ale musze ci coś wyznac.
Patrzałam na niego z zaciekawieniem,czyżby on też cos do mnie czuł.Miałam taką cichą nadzieje,że jednak moje marzenie się spełni.
-Melody...ja...ja się chyba w tobie zakochałem...-powiedział wpatrując mi się w oczy,natomiast w jego oczach ujrzałam iskierki radości i nadziei,że odwzajemniam uczucie.
-Niall...
-Spoko rozumiem.-posmutniał
-Niall...
-Melody nie musisz mi się tłumaczyc,ja naprawdę rozumiem
-Ale Niall...
-Chodźmy już bo pewnie czekają.
-Horan do cholery!-wrzasnełam,chłopak spojrzał na mnie zdziwiony,pewnie nie oczekiwał ode mnie takiej reakcji,no ale cóż wkurzał mnie już troche.
-Horanku ty mój,daj mi dokończyc....ja też cie kocham.-powiedziałam słodkim głosem nie to co przedtem i rzuciłam mu sie na szyję i od tak przed domem mojego ojca pocałowałam go,chłopak oczywiście odwzajemnił mój pocałunek,uśmiechając się w trakcie.Odkleiliśmy się od siebie i spojrzeliśmy sobie w oczy.
-Czyli moge już im powiedziec że mam chłopaka?-chłopak uroczo się zaśmiał
-Oczywiście,że tak.-powiedział,złapał mnie za rękę i poprowadził mnie do domu mojego ojca.Niepewnie nacisnęłam na dzwonek,a po chwili drzwi się otworzyły i stanął w nich mój ojciec.Na przywitanie przytulił mnie mocno,potem przywitał się z moim chłopakiem ( matko jak to pięknie brzmi,dobra powrót do rzeczywistości). Wpuścił nas do środka i poprowadził do salonu,gdzie siedziała dziewczyna w moim wieku i chłopak mniej więcej chyba o 2 lata starszy od niej.Uśmiechnęłam się do nich przyjaźnie i przywitałam.Chłopak niechętnie odwzajemnił mój gest,natomiast dziewczyna uśmiechnęła się szeroko i przytuliła mnie do siebie.Potem przywitała się z Niallem.Usiadłam pomiędzy jak się dowiedziałam Abby a Niallem.Abby jak zauważyłam była bardzo sympatyczną osoba co nie mogłam powiedziec o Sam'ie ( o tym chłopaku,czyli chyba on teraz będzie moim bratem).
-Boże nawet nie wiesz jak ja bardzo się ciesze,że będę miała siostre.-powiedział podekscytowana Abby
-Ja też się bardzo ciesz.-powiedziałam i niepewnie spojrzałam na Sam'a,Abby to zauwazyła i powiedziała.
-A nim to się nie przejmuj,on tak zawsze ma,nie wiem po kim ale zawsze.Jak ktos do nas przyjeżdża niezbyt się z tego cieszy.
-Abby zamknij się co.-warknął na nią Sam
-Ej jak to się tak można odzywac do siostry?-odezwałam się do niego
-Normalnie,nie twój interes po za tym.
-Nie no spoko,tylko nie wiem jak można zwracac się tak do swojej siostry.
-Normalnie...
-Dobra skończ już,bo twoja mowa mnie wręcz urzekła.- powiedziałam ,a Abby szybko zmieniła temat.
Po chwili przyszli mój ojciec z kobietą,oczywiście się z nią przywitałam,dowiedziałam się że ma na imię Melanie.Myślałam,ze będzie straszniej,ale okazało się że wszyscy mnie polubilo nawet Sam,który dzisiaj chyba nie był w najlepszym humorze,ale to już nie mój problem.Bardzo miło nam się rozmawiało,Melanie nie wypytywała o wszystko tylko z umiarem,nieraz gdy chciała o coś spytac,ale chyba się wstydziła zachęcałam ją,aby o to spytała,na co zawsze miło się do mnie usmiechała. Sam mimo,że przygladał mi się z uwagą to nieraz też zadał jakies pytanie.Oczywiście Abby najwięcej gadała.Kurde jak ona umie tak szybko paplac,nawet nie odpowiem na jedno pytanie to ona juz zadaje mi kolejne,usta jej się nie zamykały,przez co czasami jej matka musiała ją uciszac.
-W takim razie jak na prawdziwego ojca przytało,muszę przeprowadzic poważną rozmowe z chłopakiem mojej córki.-Niall się trochę zdenerwował,na co złapałam jego rękę i wplotłam w nie swoje palce.
-Tato-jęknęłam
-No co,mam do tego chyba prawo.-zaśmiał się przyjaźnie i poszedł z Niallem do kuchni.
Spojrzałam się na Melanie która uśmiechała się szeroko.
-Już sobie przypomniałam skąd go znam!-powiedziała ucieszona Abby,no tak przez 2 godziny zastanawiała się skąd zna mojego blondynka, przez co przez ostatnie kilkanaście minut była cicho i intensywnie myślała.Kurde gdybym jej nie znała pomyślałabym że to jest blondynka przefarbowana na brąz, no tak nie znam jej ale po mojej minie Melanie powiedziała mi na ucho że to prawdziwa brunetka.Wymieniłam się numerami z Sam'em i Abby i w tej samej chwili wrócili z ,,poważnej rozmowy'' mój ojciec i Niall.
-No to my juz będzięmy się zbierac.-powiedziałam i złapałam mojego chłopaka za rękę.
-Już? Tak szybko? No to w takim razie bedziecie nas musieli niedługo odwiedzic ponownie.-powiedziała Melanie z uśmiechem
-Ależ oczywiście.
-No a my się jakąś zgadamy i się spotkamy co nie?-Abby mocno mnie przytuliła i posłała mi przyjazny uśmiech.
Sam też mnie przytulił i powiedział mi na ucho tak,że nikt po za mna tego nie słyszał
-Przepraszam cię za dzisiaj,miałem zły humor.
-Spoko nic się nie stało,ale przeproś siostre,okey?
-Okey.
Pożegnałam się z ojcem i wyszłam z domu,wsiadłam do samochodu i odetchnęłam z ulgą.Niall widząc moją reakcję zaśmiał się i powiedział.
-Aż tak źle nie było.
-Zartujesz? Było wspaniale.
-Haha a ty się tak denerwowałaś.
-Dobra dobra,ty lepiej mów co ci tam mój tatuś powiedział.
-Yyy...no mówił,że jak cię skrzywdzę to będę miał do czynienia z nim i żebym ci nie zrobił za wcześnie dziecka i takie tam.
-Hahaha nie no kurde wiedziałam,że tak będzie gadał,z każdym moim chłopakiem miał taką rozmowe i uwierz ci co mnie skrzywdzili nie wyszli z tego żywi.
-Co?-spytał przestraszony Niall
-Haha żartowałam,ale próbował ale zawsze go powstrzymywałam.
-Nie pocieszyłaś mnie.
-Oj chodź tu.-przybliżyłam sie do niego i cmoknełam w usta.
-Teraz lepiej.-wyszczerzył się na co ja się zaśmiałam.

A oto Abby
I...  Sam

                                  ********************************************
Dobra udało mi się napisac ten rozdział w tydzień już myslałam,że się nie wyrobie,ale jednak się wyrobiłam.Opinie pozostawiam wam.
Jak myślicie czy Zayn zaakceptuje ciążę Lily czy jednak nie i ją zostawi?
Co sądzicie o nowej rodzinie Melody?
A no właśnie kurde ja juz nie wiem jak to będzie z tym końcem,ale mówie że już niedługo,ale nie wiem dokładnie kiedy ;p
No a teraz prosze o komentarzyki chce zobaczyc ile was czyta tego bloga,bo jak wywnioskowałam bo tylu wejściach na bloga 15 737 za co bardzo wam dziękuje nawet nie wiecie jaką sprawia mi to radośc,czyta was sporo tego bloga i bardzo tez dziękuje za 9 obserwatorów niby mało ale mnie to niezmiernie cieszy :D
No to na tyle,tak jak zawsze kolejny postaram się dodac za tydzien :)

poniedziałek, 9 lipca 2012

Rozdział 48 cz.1

        Melody
Dzisiaj miałam się spotkac z nową rodziną,strasznie się denerwuje,a co jeśli mnie nie polubią? No właśnie, ja nawet nie wiem w jakim wieku maja te dzieci,bo tez moze byc tak,że sa w moim wieku i co nieraz trudniej się z takimi dogadac,ale nieraz jednak lepiej sie z nimi dogaduje niz z małymi dzieci.No kurde czemu to wszystko musi byc takie trudne.Miałam wpaśc do taty około 18 to znaczy to jego domu i jego nowej rodziny.Jeszcze trudno mi to wszystko przyswoic,jeszcze do niedawna mojego tate widziałam tylko z moją mama,a teraz jest z inna kobietą,nie wiem czy powinnam tam iśc,chyba tego wszystkiego nie zniose. Tak wiem matka mnie zupełnie olała i nie utrzymuje ze mną kontaktu,ale jakaś częśc mnie dalej ją kocha i nie może jej od tak sobie z mojego serca jej wrzucic.Już sama nie wiem co mam robic.Jest już 12,powinnam wstac,ale nie mam ochoty,jeszcze bede miec nie taki fajny humor i bede się złościc na każdego,a potem przyjdzie do mnie Oliwia i będzie się mnie o wszystko wypytywac,nie chce tego,ale jak zostane w łóżku to prędzej czy później ktoś tu przyjdzie i zacznie mnie wyciągac z łóżka....Zostaje w łóżku,och chyba w końcu coś mi się należy z życia,moge troche poleniuchowac.Wiecie co te ściany to są jednak ładne taki śliczny fiolet,kurde co ja gadam,chyba mi się już naprawde nudzi.No cóż szczerze to nigdy się temu pokojowi nie przyglądałam,zawsze miałam jakies wazniejsze sprawy i nie było kiedy się jemu przyjrzec,no teraz mam czas...dywan,telewizor,drzwi do łazienki i garderoby,okno,duży parapet,fioletowe ściany,dwuosobowe łóżko,szafa,półki,kwiatki,porcelanowe figurki i to wszystko,nie zaciekawy ten pokój,taki jak wszystkie.O tamte drzwi do dokąd prowadzą? Ani razu tam nie zaglądałam,no tak przecie miałam ważniejsze sprawy,ale teraz moge zaglądnąc. Wstałam leniwie z łóżka i podeszłam do kremowych drzwi,troche tutaj ten kolor nie pasuje,bo pozostałe drzwi są innego koloru,no ale trudno.Otworzyłam drzwi i...schody.Zamknęłam za sobą drzwi i weszłam po tych schodach,już dochodziłam do końca i...następne drzwi.Otworzyłam je i...strych? Spodziewałam się czegoś...no nie wiem...czegoś niezwykłego,a to zwykły strych.Może troche straszny,no ale strych jak strych nic w nim nadzwyczajnego,dużo rupieci i kurz,pare okien przez które wlatywało światło i oświetlało ten stary strych.Podeszłam do okien i je otworzyłam,odrazu wleciało świeze powietrze i zrobiło się przyjemniej.Rozglądnęłam się po pomieszczeniu i moją uwagę przykuła mała ale piękna szkatułka na
biżuterie

.Wzięłam ją do rąk i otworzyłam,była tam przepiękna biżuteria,a na niej jakaś mała karteczka,przeczytałam ją
         Dobrze widzi się tylko sercem,najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.
Gdzieś  już to słyszałam...a no tak w szkole,ale nie pamietam co o tym mówiliśmy,no nic może później sobie przypomne.Przeglądałam biżuterie,aż w końcu znów znalazłam mała karteczke tylko teraz na samym dnie,na niej było napisane
       Nigdy nie zapominaj najpiękniejszych chwil swojego życia. Wracaj do nich ilekroć w Twoim życiu wszystko zaczyna się walić...
Zamknęłam szkatułke i razem z nią wróciłam do swojego pokoju,położyłam ją szafce nocnej i spojrzałam na telefon. O jej już 13,hmm ciekawe czy ktoś tutaj przyszedł,pewnie miał niezłą niespodziankę gdy mnie nie zobaczył.Usiadłam na łóżku,a po chwili usłyszałam jak ktoś krzyczy,wrzaski dochodziły z korytarza.
-No mówie ci,że jej tam nie ma!-krzyczał chyba Louis
-Jak to nie ma,nigdzie nie wychodziła!-wrzeszczała na niego Oliwia
-No to sama zobacz,że jej tam nie ma, jeszcze nie oszalałem.
Do mojego pokoju wpadli Louis i Oliwia,Lou był zszokowany,a Oliwia miała normalną mine,to znaczy na Lou patrzała się wrogim wzrokiem.
-Jak ty...przecież ciebie tu nie było.-mówił zdezorientowany Lou
-Jak widac jestem.-powiedziałam
-Lou jednak oszalałeś,a teraz lepiej uciekał bo nie ręcze za siebie.-wrzasnęła na niego Oliwia
Nie czekając na nic czmychnął czym prędzej,aby Oliwia nic mu nie zrobiła.Ona natomiast uśmiechnęła się do mnie i powiedziała:
-Chyba czas wstawac.
-Toc przeciez wstałam tylko musze się ubrac.
-Dobra to ja ide mordowac Lou.-powiedziała i wyszła z pokoju
Ja natomiast przygotowałam sobie ciuchy i weszłam z nimi do łazienki,tam wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w ciuchy KLIK.Włosy zostawiłam rozpuszczone,rozczesałam je i wyszłam z łazienki.Zeszłam na dół do kuchni,bo już mi nieźle burczało w brzuchu,tam zastałam Zayna i Liama.Przywitałam się z nimi i usiadłam obok Liama.
-Co na śniadanie?-spytałam patrzac raz na jednego raz na drugiego
-To co sobie zrobisz.-burknął Zayn
-Oj ktoś tu chyba ma zły humor.-powiedziałam i wyjęłam z lodówki mleko,a z szafki płatki,moje ulubione czekoladowe.
-Sorki.-powiedział szybko
-Pokłócił się z Lily.-poinformował mnie Liam
-Oj przykro mi.
Liam skończył jeśc i wyszedł z kuchni,nie wiem czemu,może też się pokłócił z Cortni tylko nie chce tego ujawniac,czemy wszyscy raptem się kłócą nierozumiem.Spojrzałam na smutnego Zayna,naprawde żałował,to znaczy nie wiem co przeskrobał,moze to z jej winy,kurde no wszystko takie skąplikowane jest.Nie znam ich za długo,ale wiem ze się w ogóle nie kłócą wiec to chyba musi byc coś naprawde poważnego.
-Zayn?
-Hmm?
-Powiesz mi co się stało?
Spojrzał na mnie i westchnął.
-Melody ja naprawde nie wiem o co jej chodzi...
-Nie rozumiem,czyli wina jest po jej stronie?
-Nie po niczyjej,po prostu ostatnio ma takie humorki,że eh....robi kłótnie o byle co,ostatnio to często się zdarza,niby przeprasza potem,ale później znów się o coś czepnie....ja,ja nie wiem co ja mam już robic.
Zastanowiłam się o co może jej chodzic,czesto ma zmienne humorki...o kurde,nie no to niemożliwe,a może.Musze się jej spytac.
-Porozmawiam z nią.
-Dzięki.-uśmiechnął się do mnie niemrawo
-Gdzie ona tak właściwie jest?
-W ogrodzie,siedzi już tam dłuższy czas.
Dokończyłam śniadanie,a nawet już chyba obiad,włożyłam naczynia do zlewu i już miałam wychodzic z kuchni gdy Zayn mnie zatrzymał.
-Emm uważaj ona znów ma zły humor...
-Okey.-uśmiechnęłam się do niego co odwzajemnił.
Teraz bez rzadnych przeszkód wyszłam z kuchni i pokierowałam się w stronę ogrodu.Po drodze minęłam Lou i Oliwie,która dalej go ganiała,a on musiał ją bardziej rozzłościc bo była czerwona jak burak.
-Niech cię tylko dorwe Lou,a obiecuje że tego nie przeżyjesz!
-Po co te nerwy,dogadajmy się.-powiedział przestraszony Louis
-Tobie już nic nie pomoże!
-O! Melody ratuj!
-A co się tak właściwie stało?
-No bo chciałem zobaczyc jak się chodzi w szpilkach no to se pozyczyłem od Oliwii,ale że się połamały obcasy to nie moja wina...
-To były moje ulubione buty durniu.Po za tym to nie wszystko!
-Aaa heh no tak rozerwałem je sukienke..
-Też Ulubioną!
-....yyy..ee...rozwaliłem jej komórkę...
-Co?!
-....no tak i...załozyłem jej hasło na laptopie...
-I teraz go nie pamięta! Zabije cie!-dopowiedziała i zaczęła go gonic
-Po za tym..a zresztą zobacz sama,wejdź do mojego pokoju!-krzyknęła
Postanowiłam później spojrzec na pokój Oliwii,teraz chciałam pogadac z Lily.Przeszłam przez salon,a tam chłopcy oglądali mecz,że im się to nie nudzi...przecież nic w tym ciekawego,to znaczy  zalezy dla kogo.Nawet nikt nie zauważył mnie pff,no trudno teraz musze pogadac z Lily i nic mnie nie zatrzyma.
-O Melody!
-O Niall!
-Chcesz troche?-podał popcornu,no kurde czy on ciągle myśli tylko o jedzeniu.
-Nie dzięki.-uśmiechnęłam się i już ruszałam w stronę ogrodu,ale znów mnie coś zatrzymało.
-Może poogladasz z nami mecz?
-Nie dzięki,nie interesuje się tym.
-No prosze.
-Kurde,mam ciekawsze rzeczy do roboty.
-Jakie?-zainteresowali się raptem wszyscy
-Siakie,nie wasza sprawa.-powiedziałam i w końcu weszłam do ogrodu,gdzie na huśtawce siedziała Lily.Podeszłam do niej i się przysiadłam,nie spojrzała się na mnie,tylko dalej patrzała na swoje buty.Kurde no naprawde coś musi ją gnębic,nigdy się tak nie zachowywała.
-Lily?
-Hm?-ocknęła się i spojrzała się na mnie
-Stało się coś prawda?
-Ehh,no tak...-niechętnie przyznała
-Pokłóciłam się z Zaynem,oczywiście znowu z mojej winy.
-W takim razie chyba musisz miec powód tej kłótni.
-Właśnie w tym sens,że nie. Robie kłótnie z byle jakiego powodu.Kurde Melody ja sama nie wiem co się ze mną dzieje.-powiedziała jakby miała się zaraz rozpłakac,schowała twarz w dłniach i nie miała zamiaru na mnie spojrzec,tylko czemu wstydziła się czegoś? Kurde właśnie mnie olśniło,ale nie to nie może byc...a może jednak,oby nie Lily się załamie,Zayn to raczej bedzie się cieszyc,ale Lily.Dobra trzeba spytac...raz...dwa...trzy...teraz.
-Lily,czy ty już spałaś z Zaynem?
-Co? Skąd to pytanie?
-Odpowiedz prosze.
-No....tak...ale po co ci to?
-Tego się obawiałam...
-Czego?
-Lily,chodź musimy iśc do apteki.

      Zayn
Strasznie się bałem tego co Lily powie Melody.No tak niby taka zwyczajna kłótnia między parą,ale to już za długo trwa.Może ją coś gryzie,nie chce mi powiedziec,a wyżywa się na mnie? Hmmm prawdopodobne,ale raczej nie,Lily mi wszystko mówi,przecież mi ufa...a co jeśli jednak mi nie ufa.Nie no co ja gadam ufa.Pewnie ma okres i się na wszystko złości.Kurde o czym ja myśle,Melody z nią teraz rozmawia,więc z pewnością mi później o wszystkim powie i jak to będzie moja wina to w jakiś sposób przeprosze Lily.Wyszedłem z kuchni i zauwazyłem jak Lily i Melody wchodzą do domu,poczekałem chwile aż będą przechodzic koło mnie.Dobra Lily pobiegła na góre,a Melody własnie przechodzi obok mnie,złapałem ją za ramie i powiedziałem gdy się odwróciła w moją stronę.
-I co? Powiedziała ci co się stało?
-Emmm,no tak przyznała się,że nie wie co się z nią dzieje,a dalej to tylko moje podejrzenia.
-Jakie podejrzenia?
-Yyy..no ten...emm...no nie ważne...-jąkała się,aha czyli te jej podejrzenia są dla mnie ważną informacją.
-Melody,prosze cię powiedz.
-Ehh,no dowiesz się w swoim czasie.-powiedziała i szybko pobiegła na górę.
W uszach dzwięczały mi tylko jej słowa ,,dowiesz się w swoim czasie'' co to miało znaczyc,co mam się dowiedziec.Kurde to staje się coraz bardziej skąplikowane

   Oliwia
-Nie no kurde Lou jak cie dorwe to nie żyjesz!
-Ale no już cie przepraszałem,odkupie ci wszystko!-krzyczał przestraszony uciekając.
-To nie chodzi o te zepsute rzeczy,tylko Lou TY ZA CZĘSTO COŚ ROZWALASZ!-wrzasnęłam a braciszek jeszcze bardziej sią zląkł.Biegłam wciąż za nim,a on ciągle krzyczał
-Przepraszam,przepraszam,przepraszam!
Dobiegliśmy do salonu,gdzie wszyscy oglądali mecz piłki nożnej.Lou schował się za kanapą,na której siedział mój narzeczony-jej jak to pięknie brzmi.Podchodziłam coraz blizej,a gdy byłam bardzo blisko zaczął krzyczec.
-Aaaaa ratunku! Harry zrób coś to twoja dziewczyna! No pomóż mi! Jesteś facetem czy nie,bo ja nie,więc mi pomóż!
Wszyscy zaczęli się śmiac,włącznie ze mną.Ale Harry jednak postanowił pomóc,swojemu przyjacielowi bo wstał i podszedł do mnie.Wziął mnie na ręce i pokierował się w stronę schodów.
-Lou już jesteś bezpieczny!-krzyknął do przyjaciela i zaczął się śmiac,kiedy walnęłam go w głowę.W tym samym czasie po schodach zeszły Melody i Lily,pokierowały się w stronę drzwi wyjściowych i jedna z nich krzyknęła
-Wychodzimy!
-A gdzie?-zainteresowałam się
-Yyy...na zakupy.-odpowiedziała
-O ja też moge?
-Pewnie.-odpowiedziała chyba Melody
-O nie nie nie,nie ma mowy,ja cie porywam i nigdzie nie pójdziesz,po za tym masz za dużo ciuchów.-powiedział mój ukochany
-No ale....
-Nie ma ale. Dziewczyny milych zakupów!-krzyknał gdy wychodziły,popatrzałam na niego wrogim wzrokiem,ale ten się nie przejął.
-Och no i foch!-krzyknełam na co reszta wybuchła śmiechem
-Nie na długo.-szepnął mi na ucho i pobiegł ze mną do mojego pokoju.
-Tylko nie świntuszyc mi tam!-wrzasnął za nami Lou

   Lily
Stałyśmy przed apteką,to znaczy ja stałam,bo Melody weszła do niej i coś kupywała,nie wiem o co jej chodzi,nic mi nie powiedziała.Stałam tak chyba z jakieś 10 minut,aż w końcu wyszła z tej apteki i podeszła do mnie.
-I co? Co ty tam kupiłaś?
-Dowiesz się w domu,a teraz chodź na te zakupy.
-No okey
Szłyśmy powoli w ciszy,ale ta cisza nie ciążyła nam,w końcu doszłyśmy do centrum handlowego.Nadal się zastanawiałam o co chodziło Melody.I te jej słowa ,,tego się obawiałam''. Czekaj czekaj pytała czy robiłam już to z Zaynem, te moje humorki....o fuck! Dobra jakąś straciłam ochote na te zakupy.Ale to niemożliwe....przecież...eh a co na to powie Zayn.Boże boje się jego reakcji....ale czekaj przecież to nie jest jeszcze pewne.Dobra Lily uspokój się,wdech wydech,wdech wydech.
-Melody?
-Co?
-Czy myślisz,że ja...
-Domyśliłaś się?
Pokiwałam twierdząco głową.
-Eh..kupimy pare rzeczy i wracamy do domu,wiesz  teraz co kupiłam.
-Teraz tak.-powiedziałam i ruszyłyśmy do sklepu z butami.

   Liam
Siedziałem z chłopakami i oglądałem ten nudny mecz piłki nożnej,lubię mecze ale ten jest wyjątkowo nudny,nic się nie dzieje.Popatrzałem na chlopaków ich widocznie też nudzil ten mecz,bo Niall robił coś w komórce pewnie siedzi na twitterze,Lou też wisi na komie,a Zayn pogrążył się w myslach,ciekawe o czym on tak myśli.Może byśmy tak dzisiaj zaprosili dziewczyny i zrobili taki seans filmowy.Zapytam się pozostałych,dla mnie to genialny pomysł.Musze poprawic moje relacje z Cortni, ostatnio się pokłóciliśmy nawet dokładnie nie wiem o co.O właśnie po schodach schodzili Harry i Oliwia,uśmiechnęli się do nas promiennie i dosiedli się do nas.Lou widząc,że Oliwia wróciła spadł z kanpy,biedny dalej był przestraszony.Oliwia się zasmiała a potem powiedziala do Lou
-Nie bój się już się nie złoszcze.
-Uff...Harry nie wiem co tam robiłeś z nią,to znczy wiem,ale dobrze to zrobiłeś.-wszyscy wybuchliśmy śmiechem
-Ej a może zaprosimy Cortni i Julie do nas i zrobimy seans filmowy?-zapytałem się przyjaciół
-O to jest dobry pomysł,dawno nic razem nie oglądaliśmy.-zgodziła się Oliwia,a reszta przytaknęła
Usłyszeliśmy jak do domu ktoś wchodzi i jakieś ściszone głosy,a po chwili w salonie pojawiły się Melody i Lily.Niby były na zakupach,ale jakąś marnie wyglądają tak jakby coś się stało.Spojrzały się na Oliwie i jedna z nich powiedziała.
-Oliwia chodź z nami.
-Coś się stało Melody?
-Yyyy...mniej więcej.
-No to w takim razie chodźmy.
-A co takiego się stało?-zaciekawił się Zayn patrząc na swoją dziewczyne
-No właśnie.-Niall
-Emmm...nic.-powiedziała Melody i szybko z dziewczynami uciekły na górę.

   Lily
Strasznie się denerwowałam,weszłyśmy do pokoju Oliwii,wszystkie torby rzuciłyśmy na łóżko oprócz jednej którą trzymała Melody.Oliwia spojrzała na nas pytającym wzrokiem,nic nie powiedziałyśmy tylko Melody dała mi torebkę a ja weszłam z nią do łazienki.Z torebki wyjęłam pudełko i przeczytałam całą instrukcję jak to się robi.Gdy już skończyłam musiałam poczekać 10 minut chyba,a zresztą.Nerwowo chodziłam po łazience,nie mogłam się uspokoic,a co jeśli się okaże że jednak jestem...jak zareaguje Zayn,przecież jak się dowie,pewnie się wścieknie.To zepsuje mu całą karierę,ja nawet nie wiem czy on chce byc ze mną do końca zycia.A jak okaże się,że przez to mnie opuści? Nie nie to nie może być możliwe,on taki nie jest,będzie mnie wspierac.Boże jak ja się denerwuje...

  Melody
Po tym jak podałam Lily torebke Oliwia wbiła swój wzrok we mnie.Tak wiem powinnam jej powiedziec,ale przecież to nie jest pewne,ale i tak powinnam powiedziec,jest moją przyjaciółką.Spojrzałam na nią a ona siedziała na łóżku z poważną miną.
-Powiesz mi w końcu o co tu chodzi?
-Yyy...no bo ten...Lily..
-Lily? No wyduś to z siebie w końcu!
-Ona chyba jest w ciąży.-powiedziałam cicho,nie wiadomo czy chłopcy nie podsłuchują
-Co takiego?!
-Ciszej,to jeszcze nie wiadome.
-Ale jak to...
-No nie wiem,zaraz się przekonamy czy jest w ciąży czy nie.
Po chwili Oliwia swoją poważną minę zamieniła na szeroki prawdziwy uśmiech,nie wiem z czego ona się tak cieszyła,przecież Lily jest za młoda na ciążę ma dopiero 18 lat,18 lat.
-Co się tak cieszysz.
-Melody,ciąża to wspaniała wiadomość ja sama bym chciała mieć dziecko,ale niestety je straciłam.
-Ale ona ma dopiero 18 lat.
-No to co,moja mama też miała 18 lat jak zaszła w ciążę.
-Nie wiesz co mówisz,ona nie da rady wychowac tego dziecka.
-Zayn jej pomoże.
-Niewiadomo...
-Co masz na myśli?...Nie Zayn nie jest taki,nie opuściłby Lily.
-A jednak,przecież dla niego kariera to wszystko,nie zrezygnuje z tego.
-Nie musi rezygnowac..
-Oliwia,ale nawet jeśli by nie zrezygnował to media szybko by się dowiedziały że ma dziecko.
-Fakt,kurde lipa,ale uwierz mi Zayn nie opuści Lily za bardzo ją kocha.
-No dobra już koniec...ej Lily powinna już wyjśc.
-Chodźmy do niej.
Jak powiedziała Oliwia tak zrobiłyśmy,otworzyłam łazienke,a tam pod ścianą siedziała zapłakana Lily.Szybko do niej podbiegłyśmy i ją przytuliłyśmy.A jednak,tak myslałam,mam nadzieje że Zayn na prawde jej nie opuści.
-Jestem w ciąży...-wyszeptała i jeszcze bardziej się rozpłakała

                                                                                                                                                                    
A jednak się myliłam to nie jest ostatni rozdział,jakąś tak wyszło,ale dla was to chyba lepiej co nie?
I co zdziwiłam was ciążą Lily? Jak myślicie Zayn sie wkurzy czy raczej się ucieszy?
Proszę o komentarze tak wiele od was nie wymagam,ale i tak moje prośby nic nie dają bo komentuje jedna osoba Harriet...xD  dziękuje ci za to :D 
 Kolejny rozdział nie wiem kiedy się pojawi nie wiadomo jak z moją weną,ten rozdział pisałam aż cały tydzień i jakąś taki jakiś wyszedł.
Miłych i radosnych wakacji :D No właśnie gdzie wyjeżdżacie na wakacje? Ja niestety nigdzie ;( 
Boże te upały już mnie dobijają ciągle 30 stopni a potem burze,chociaż jeden plus ja uwielbiam burze a wy?

Tak Jak Obiecałam :D

No to jak wam obiecałam wstawiam link do mojego nowego bloga http://loveisthegreatestdream.blogspot.com/ . Mam nadzieje,ze wam się spodoba,to opowiadanie będzie troche inne niż te które dotychczas pisałam ;) No to co zapraszam do czytania narazie jest tylko prolog,ale niebawem pojawi się rozdział 1 :D

niedziela, 8 lipca 2012

WAŻNE!!

Uwaga Uwaga!!! Chciałabym was poinformować że nasza wspaniała pisarka  Angelika powróciła !! Tak pisze teraz nowego bloga http://believe-in-magic-1d.blogspot.com , który jest tak samo wspaniały jak You Tell Me You Love Me i Live Your Dreams. Ale to nie wszystko Angelika powróciła do pisania You Tell Me You Love Me. Czyż to nie jest za wspaniała wiadomość :D Naprawdę polecam jej blogi,ma niesamowity talent pisarski,aż pozazdrościć. Mam taką prośbę do was,pomóżmy Angelice odzyskać czytelników,wam napewno spodobają się jej opowiadania a ona ucieszy się. No to na tyle :D
P.S U mnie rozdział pojawi się niebawem :)